<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>blog &#124; PATRYK KOSIŃ</title>
	<atom:link href="http://patrykkosin.pl/blog/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://patrykkosin.pl/blog</link>
	<description>Marketing, PR, reklama, komunikacja wizualna.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 29 Mar 2012 09:25:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Corporate Identity od kuchni</title>
		<link>http://patrykkosin.pl/blog/2012/03/29/corporate-identity-od-kuchni/</link>
		<comments>http://patrykkosin.pl/blog/2012/03/29/corporate-identity-od-kuchni/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Mar 2012 09:18:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[> corporate design]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://patrykkosin.pl/blog/?p=184</guid>
		<description><![CDATA[Narysuj mi logo &#8211; oto stwierdzenie, które otwiera nóż w kieszeni doświadczonego grafika czy PR’owca. Choć może inaczej &#8211; które powinno go otwierać&#8230; Planowanie i badanie To, że ktoś spoza branży widzi tylko znak &#8211; sprawa zrozumiała. Ładny rysunek, mniej lub bardziej kolorowy &#8211; modnie go mieć. Tok myślenia zrozumiały, jeśli mamy na myśli większość [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><em>Narysuj mi logo</em> &#8211; oto stwierdzenie, które otwiera nóż w kieszeni doświadczonego grafika czy PR’owca. Choć może inaczej &#8211; które powinno go otwierać&#8230;</strong></p>
<h2>Planowanie i badanie</h2>
<p>To, że ktoś spoza branży widzi tylko znak &#8211; sprawa zrozumiała. Ładny rysunek, mniej lub bardziej kolorowy &#8211; modnie go mieć. Tok myślenia zrozumiały, jeśli mamy na myśli większość konsumentów czy część z przedsiębiorców (nie każdy jest specjalistą ds. wszystkiego&#8230; wbrew mniemaniom niektórych). Nic dziwnego, ważne jest to, że logo spełnia swoje zadanie. Schody zaczynają się wtedy, gdy pojawia się przepaść pomiędzy jego twórcą, a klientem, który chce je mieć. <em>Czemu to tyle kosztuje, po co ten cały cyrk, planowanie, strategie&#8230;? Chcę mieć logo!</em> Cztery tabletki Validolu popite melisą i można zabrać się za tłumaczenie&#8230;</p>
<p>Niestety, podobnie jak nie każdy zachwyca się kodem stron WWW &#8211; widząc tylko ciekawy design; podobnie jak kapitan Titanica, który nadział statek na górę lodową &#8211; nie każdy ma świadomość, że logo jest tylko wierzchołkiem całego CI (Corporate Identity). Ów “znaczek” jest narzędziem, które ma spełnić określone zadanie. Zaś żeby cel został osiągnięty, potrzeba wiedzieć czemu logo ma służyć, jak ma cel i co nań ma się składać. Stąd już krótka droga do strategii.</p>
<p><em>A żeby wpadało w oko&#8230;</em> Tak, z pewnością &#8211; choć to może boleć (oko to delikatny instrument), a jak klienta zaboli, to nie wróci. Trzeba się więc wysilić bardziej i opracować plan&#8230; Wspomniany cel &#8211; może to być np. utrwalenie wizerunku marki &#8211; i narzędzia, odwołanie się do strategii marketingowej, filozofii i misji przedsiębiorstwa, analiza otoczenia. Część z tego możemy wykoncypować sami, resztę będzie trzeba oprzeć na badaniach. Nawet jeśli przybiorą one najbardziej prymitywną formę, to i tak powinny dać pewien obraz sytuacji. Warto wiedzieć jedno: jak dużo informacji zbierzemy na potrzebę strategii, tak wiele nerwów oszczędzimy w procesie jej realizacji. Oczywiście można zgadywać, klient może oprzeć się na przekonaniu o własnej nieomylności, dyrektor artystyczny też może wtrącić swoje trzy grosze. Nie zastąpi to jednak faktów i obiektywizmu, który okaże się niezbędny także na finiszu.</p>
<p>Badania zniszczeniowe, doszukiwanie się skojarzeń, organizacja wywiadów &#8211; to tylko niektóre elementy arsenału, który na etapie kreacji może powstrzymać najgorsze z najgorszych &#8211; koszmar projektanta / PR&#8217;owca (lub ich własne brzemię) &#8211; gust estetyczny. O ile wyczucie jest bardzo mile widziane, to subiektywne i arbitralne sądy w procesie akceptacji stanowią źródło wszelakiego zła &#8211; podobnie jak argument &#8220;<em>bo tak</em>&#8221; lub bardziej rozbudowany (ale równie miażdżący) &#8220;<em>bo płacę i decyduję / wymagam</em>&#8220;.</p>
<p><em>To jest moja firma i moje logo ma się podobać mnie</em> &#8211; trudno dopuścić kogokolwiek do stanowienia o czyimś dziele życia (czyt. własnej firmie). Trudno, by ten ktoś rozumiał to dzieło bardziej niż twórca (właściciel). Trudno też o bardziej złudny pogląd. Naturalnie, jeśli założymy, że istnieje coś takiego jak filozofia, misja, idea komunikacji w firmie, projektant / twórca strategii znajduje się w sytuacji idealnej. Mimo wszystko, nie zastąpi to znajomości rynku, trendów i całościowej analizy. Tylko oparcie się na wynikających z tej wiedzy przesłankach pozwoli nie sprowadzić idei identyfikacji wizualnej do poziomu ładnego (a przy tym bezużytecznego) znaczka.</p>
<h2>Rysowanie</h2>
<p>Dobry plan, to połowa sukcesu &#8211; pozostaje więc drugie 50%. Jeśli je dalej podzielić, to mamy 15%, które jest w przypadku budowania CI, nazwijmy to, procesem “brutalnej konfrontacji z rzeczywistością” (czyt. badania zniszczeniowe i inne, które mają miejsce przed dokonaniem wyboru ostatecznej opcji). Reszta &#8211; 35% &#8211; to proces kreacji.</p>
<p><em>Jestem producentem tłoków do pompek rowerowych i chcę mieć w logo dużego orła, Pan wie&#8230;</em> Tak, wiem, już idę po żyletkę by podciąć sobie żyły&#8230; Można jeszcze klienta próbować wyprostować &#8211; przypomnieć, że strategia, że spójność, że założenia&#8230; I co dalej? Dobór formy musi mieć swoje oparcie w pierwotnych założeniach, podobnie symbolika &#8211; choć tu mamy większe pole do popisu. Podstawy już istnieją, nie warto więc zrzucać wszystkiego na karb (często mało precyzyjnego) brief’u z “dużym orłem” w tle. Kreatywność nie musi być boskim darem &#8211; są metody pozwalające doświadczonej osobie (lub doświadczonemu zespołowi) na osiągnięcie doskonałych efektów. Wystarczy wspomnieć o burzach mózgów lub mind mapping’u. Ich efekty potrafią zaskakiwać.</p>
<p>Pozostaje jeszcze demon wspomniany wcześniej &#8211; gust klienta. Ktoś może powiedzieć: nie warto kopać się z koniem. Warto jednak rozmawiać (nie, nie z koniem, z klientem). Przede wszystkim: co chcesz przekazać, co chcesz powiedzieć? Uświadomienie sobie / klientowi roli tego pytania, to już pierwszy (milowy) krok do sukcesu. I co za tym idzie, podstawa tego, by CI nie traktować po macoszemu.</p>
<p>Klient, który przeszedł na jasną stronę mocy i gotowy plan, to nie jedyne składniki kuchni CI. Ten “znaczek”, który będzie zdobił wizytówkę, nie jest jedynie ciekawym rysunkiem / napisem. To, co oddaje osoba go tworząca, to wiedza (tj. powinno tak być&#8230; w idealnym świecie), doświadczenie, znajomość symboliki, umiejętność czerpania z tradycji, znajomość zasad, typografii, technik drukarskich, naście innych umiejętności (z obsługą ołówka i szkicownika na czele) i uczciwość. Tak, tak&#8230; Leniwy grafik “inspirujący” się zbyt dosłownie cudzymi pracami, to proszenie się o kłopoty. Bardzo duże kłopoty&#8230;</p>
<h2>Magia CI</h2>
<p>Magia doskonałego CI sprawia, że go nie widać. Na przekór Witkacemu to treść gra pierwsze skrzypce, a nie forma &#8211; ta jest jedynie nośnikiem. Rzecz więc niewdzięczna &#8211; im lepszy twórca, tym (pozornie) skromniejsze wydaje się jego dzieło. To właśnie kuchnia CI &#8211; dużo zdolności plastycznych i odpowiednio więcej wiedzy z zakresu PR, marketingu i komunikacji, planowanie, ustalanie, niekończące się pytania, poszukiwania. Do tego szczypta znajomości najnowszych trendów i wizualnej historii ludzkości. Cierpliwość i wytrwałość, to już przysłowiowa wisienka na torcie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://patrykkosin.pl/blog/2012/03/29/corporate-identity-od-kuchni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;SSD: Marketing Vs. Reality&#8221;</title>
		<link>http://patrykkosin.pl/blog/2012/03/28/ssd-marketing-vs-reality/</link>
		<comments>http://patrykkosin.pl/blog/2012/03/28/ssd-marketing-vs-reality/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Mar 2012 09:06:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[> copywriting]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://patrykkosin.pl/blog/?p=177</guid>
		<description><![CDATA[Kolejny artykuł na blogu Open-E i kolejny raz kilka słów o tym, jak markeitng miesza w branży pamięci masowych: &#8220;SSD: Marketing Vs. Reality&#8221; &#8211; życzę miłego czytania :-) We can read many articles about the pros and cons of Solid State Drives. We may also hear opinions about them – from supporters and opponents of [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kolejny artykuł na blogu Open-E i kolejny raz kilka słów o tym, jak markeitng miesza w branży pamięci masowych: &#8220;SSD: Marketing Vs. Reality&#8221; &#8211; życzę miłego czytania :-)</strong></p>
<p><em>We can read many articles about the pros and cons of Solid State Drives. We may also hear opinions about them – from supporters and opponents of this technology… and can listen to the informational din. We can also leave the technical issues aside and look at it from the perspective of a market. Let’s just say this article won’t provide any answers – it will only ask new questions.</em></p>
<p>Czytaj więcej: <a href="http://blog.open-e.com/ssd-marketing-versus-reality/" target="_blank">blog</a>, <a href="http://patrykkosin.pl/blog/wp-content/uploads/2012/03/SSD-Marketing-Versus-Reality-«-Open-E-Blog-2012-03-28-11-03-51.png" rel="x" target="_blank" rel='lytebox[ssd-marketing-vs-reality]'>zrzut ekranu</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://patrykkosin.pl/blog/2012/03/28/ssd-marketing-vs-reality/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;[...] about the Cloud&#8221;</title>
		<link>http://patrykkosin.pl/blog/2012/02/05/there-is-something-about-the-cloud/</link>
		<comments>http://patrykkosin.pl/blog/2012/02/05/there-is-something-about-the-cloud/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2012 11:45:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[> copywriting]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://patrykkosin.pl/blog/?p=156</guid>
		<description><![CDATA[Tym razem Cloud vs. Marketing &#8211; nowy artykuł na blogu Open-E: &#8220;There is something about the Cloud&#8221;. Cloud is “hot”, everyone is talking about it, everyone uses it, everyone keeps data in the “Cloud”. However, do we know what it really means? Let’s look at a cloud without a marketing shell – at the myths [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Tym razem Cloud vs. Marketing &#8211; nowy artykuł na blogu Open-E: &#8220;There is something about the Cloud&#8221;.</strong></p>
<p><em>Cloud is “hot”, everyone is talking about it, everyone uses it, everyone keeps data in the “Cloud”. However, do we know what it really means? Let’s look at a cloud without a marketing shell – at the myths and facts.</em></p>
<p>Czytaj więcej: <a href="http://blog.open-e.com/there-is-something-about-the-cloud/" target="_blank">blog</a>, <a href="http://patrykkosin.pl/blog/wp-content/uploads/2012/02/There-is-something-about-the-Cloud-«-Open-E-Blog-2012-02-03-21-27-57.png" rel="x" target="_blank" rel='lytebox[there-is-something-about-the-cloud]'>zrzut ekranu</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://patrykkosin.pl/blog/2012/02/05/there-is-something-about-the-cloud/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kuźnia książęca</title>
		<link>http://patrykkosin.pl/blog/2012/02/04/kuznia-ksiazeca/</link>
		<comments>http://patrykkosin.pl/blog/2012/02/04/kuznia-ksiazeca/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Feb 2012 14:57:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[> corporate design]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://patrykkosin.pl/blog/?p=165</guid>
		<description><![CDATA[Staropolska kuchnia, domowe i swojskie jedzenie. Do tego atmosfera otoczenia &#8211; bo restauracja mieści się w starych budynkach z II połowy XIX wieku, które pierwotnie powstały z przeznaczeniem na kuźnię i mieszkanie dla książęcego kowala&#8230; Logo miało oddawać klimat miejsca, nawiązywać do tradycji i historii. Stąd inicjały &#8220;K.K.&#8221; wpisane w podkowę &#8211; otwartą do góry, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Staropolska kuchnia, domowe i swojskie jedzenie. Do tego atmosfera otoczenia &#8211; bo restauracja mieści się w starych budynkach z II połowy XIX wieku, które pierwotnie powstały z przeznaczeniem na kuźnię i mieszkanie dla książęcego kowala&#8230;</strong></p>
<p><center><a href="http://patrykkosin.pl/blog/wp-content/uploads/2012/02/kuznia-ksiazeca.jpg" rel='lytebox[kuznia-ksiazeca]'><img title="kuźnia książęca" src="http://patrykkosin.pl/blog/wp-content/uploads/2012/02/kuznia-ksiazeca.jpg" alt="" width="297" height="170" /></a></center>Logo miało oddawać klimat miejsca, nawiązywać do tradycji i historii. Stąd inicjały &#8220;K.K.&#8221; wpisane w podkowę &#8211; otwartą do góry, także na znak szczęścia. Wieńcząca całość książęca korona podkreśla szlachetny charakter lokalu.</p>
<p>Logotyp został zainspirowany krojem Roman Uncial Modern. Prosty i elegancki &#8211; nawiązuje do klasycznej formy. Jest jednocześnie ozdobny, ciekawy i przykuwający wzrok &#8211; pozbawiony jednak surowości klasycznej kapituły rzymskiej.</p>
<p>Zapraszam w imieniu szefa kuchni: <a href="http://www.kuzniaksiazeca.pl/" target="_blank">www.kuzniaksiazeca.pl</a> :-)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://patrykkosin.pl/blog/2012/02/04/kuznia-ksiazeca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

